RSS
czwartek, 16 grudnia 2010
druga transza...

DSCF7562

DSCF7548

DSCF7549

DSCF7561

DSCF7568

DSCF7570

DSCF7572

Mniej kolorowe, mniej udane, ale poszły w świat i może dobrze.

Problem powstał okrutny. Szef od bloga postanowił odciąć mnie od komentarzy. Że niby sama sobie tudzież inne mi barierkę wstawiłyśmy . W każdym razie pojawia się komunikat o zastrzeżonym IP. Trudno z maszyną walczyć, systemem i głupakiem. Póki co komentuję po wpisie - chwała niebiosom, że choć to się ukazują. Otóż najpierw odniesienie do Santa Lucii:

Miło mi, że eleborat się przydał. Dla mnie chyba najważniejszą wiadomością jest ta, że przygotowania do świąt rozpoczynamy dopiero z dniem św. Łucji,. Wcześniejsze mogą wywołać rozboje domowe - wedle wiedzy podhalańskiej! Szwecją jestem zafascynowana. Taki odchył - zimno, kanciato, prosto, ostre kąty, czyli wszystko co lubię i mroczno... Słabość taka, a ile w tym piękna? Ot, choćby Łucja i nie wymuszona chęć dzielenia się!

Rodzimy 13. grudnia pamiętam doskonale i staram się o nim nie myśleć, zwłaszcza w świetle tego co dzieje się teraz. Egoistycznie wypycham czarnoty z głowy.

Dziękuję za miłe słowo, mniej mnie w sercu rwie, gdy tak na zgliszcza swej pracy spozieram, oj ja bida nieporadna. Domki dzieckowe na focie są razem z wykonawcami.

I karteczkowo - szalenie wdzięczna jestem za każde pochlebne słowo. Odnoszę wrażenie, że pięknych kartek, lotnych i ulotnych nigdy nie stworzę, ale mając do wyboru własne siermiężne wytwory a to co sklepy tubylcze w okolicznych wsiach proponują - stawiam na domorosłe karteluchy. Z tyłu głowy czasem połomoce, że przy odrobinie szczęścia uda się coś nadkleić...

Pozdrawiam wdzięcznie i radośnie!

ps. Emilko - szalenie się cieszę, ze wreszcie spędzicie święta we włąsnym domku! Firaneczki cudne!

Dana - kolczyki miodzio! I zawieszka z choineczką czarująca i truskawa niebieska! Zachwycasz mnie!

wtorek, 14 grudnia 2010
Pierwsze karteczki

Baza taka sama. Identyczna rameczka. Różnica w wypełnieniu. Produkcja seryjna, prawie... Sztuczny śnieg, kropelki z "Glossy accents" i kleje z brokatem jako nowość u mnie...:

DSCF7445

DSCF7494

DSCF7538

DSCF7540

DSCF7537

DSCF7534

DSCF7458

DSCF7461

DSCF7469

DSCF7471

Zatem kolejny etap przygotowań świątecznych rozpoczęty...

poniedziałek, 13 grudnia 2010
Santa Lucia, santa Lucia

... tak 13 grudnia śpiewają w Szwecji dziewczynki przyodziane w białe szatki i w obowiązkowym wianku na głowie. Wianku z wplecionymi, zapalonymi świecami.

IMAG0575

13 grudnia to dzień świętej Łucji, patronki niewidomych i wszystkich tych, którym dobry wzrok potrzebny jest w pracy, m.in. szwaczek, krwacowych, a nawet pisarzy. Łucja, urodziła się ok. 281 w Syrakuzach na Sycylii, zm. 13 grudnia 304 tamże - dziewica i męczennica, święta kościoła katolickiego i prawosławnego.
Pochodziła z bogatej rzymskiej rodziny.
Wcześnie straciła ojca. Później zachorowała jej matka. Po pomoc w uzdrowiemiu udała się do  św. Agaty. Zdrowie mamy wymodliła. W zamian złożyła w tajemnicy śluby dozgonnej czystości. I tu się zaczął pech pięknej i mądrej dziewczyny. Została przyobiecana młodzianowi równie jak ona bogatemu, nawet urodziwemu, ale dumnemu i zawziętemu. W dobrej wierze zwierzyła się lubemu z sekretu. Ten wbrew oczekiwaniom poczuł się zdradzony i odrtącony. Zemścił się, donosząc władzom, że dziewczyna jest chrześcijanką. Zaaresztowana i torturowana Łucja odmówiła porzucenia swej wiary. Mocą wyroku miała być zamknięta w domu publicznym i zmuszona do prostytucji. Wtedy, by się oszpecić, wydłubała sobie oczy. Została ścięta mając 23 lata. Rzecz działa się za panowania Dioklecjana. Dziś jest patronką Toledo i rodzimych Syrakuz. Acz najsilniej kojarzona jest z protestancką Szwecją. To tam do dziś dnia obchodzone jest piękne święto. Święto światła. I chyba tylko tyle ma wspólnego z Łucją (lux lucis z łaciny oznacza światło). Bowiem szwedzka "święta Łucja" nawiązuje nie tylko do źródłosłowu imienia Lucia ale i do pogańskiej tradycji przezwyciężania sił ciemności. Obyczaj świętowania tego dnia przywędrował z północnych Niemiec. Historycy twierdzą, że 13 grudnia rozpoczynał się post bożonarodzeniowy, w związku z tym, przed świtem urządzano bardzo sute, ostatnie przed świetami śniadania, którym patronowała właśnie Łucja. "Świętą Łucją" w rodzinie zostawała najstarsza córka (ale to już w wieku XIX), ubrana na biało, w wianku z zapalonymi świecami, budziła rodziców, śpiewając tradycyjną włoską piosenkę "Santa Lucia", podając kawę, czerwone grzane wino i pszenne, specjalne na tę okazję przygotowywane, kruche ciasteczka z rodzynkami i szafranem, tudzież pierniczki.

.DSCF7487

Później roznosiło się bułeczki i inne smakołyki ubogim. To święto niemal narodowe. Z pięknymi pochodami ulicami miast. Z zastępem dziewczynek i przewodzącej im " św. Łucji", z płonącym wiankiem na głowie, niącącej światło i nadzieję! Dziewczynki wędrują do szpitali, domów starców, przedszkoli. Wszędzie tam, gdzie czeka się na "światło", uśmiech, podarek i chwilkę uwagi. I koniecznie należy obdarować ciasteczkiem! To początek przygotowań do najpiękniejszych świąt!

W Polsce święta czczona była zabobonnie głównie na Podhalu, gdzie uważano, że od Łucji na wschodzie przestaje ubywać dnia (a tylko na zachodzie skraca się on jeszcze do 21 grudnia), zatem dzień świętej Łucji był porą graniczną, sprzyjającą czarom i mocom nieczystym. Dlatego okadzano tego dnia dom i obejście, pieczono placki z zielem, które podawano zwierzętom, aby czarownice podczas długiej nocy nie mogły wyrządzać szkód.
Z 13. grudnia związany był też zwyczaj przepowiadania pogody na cały następny rok. Każdy z dwunastu dni, jakie pozostały do świąt, przynosił pogodę dla kolejnych miesięcy nadchodzącego roku. Czyżby zapowiadała nam się piękna śnieżna zima?

My na okoliczność święta Łucji wybraliśmy się na zbiorowe rozpoczęcie przygotowań do Bożego Narodzenia. Od czego się zaczęło? Od szykowania piernikowych domków. O la, nie jest to takie proste! Moje maluchy radziły sobie doskonale:

IMAG0547

Mąż wygrał konkurs na szybkość w budowie. Się wie, w końcu nie bez powodu inżynierem budownictwa jest! Śmigała Mu robota, aż miło. Metodycznie i skutecznie. Cholibka, nawet zaprawę wiedział, którą brać:

IMAG0553

Moja padła niczym Kafka Franc:

IMAG0543

Sezon rozpoczęty, cudna niedziela, masa radości i śmiechu. Dzieci w zachwycie. Mam nadzieję, że w taki magiczny, lekko baśniowy sposób wstąpimy w świąteczny czas. Maluchy nie myślą o prezentach, nie czekają na nie usilnie, same przygotowują Święta. Czy to nie jest piękne?!

Pozdrawiam gorąco, życząc spokojnego acz owocnego niezabieganego tygodnia!

piątek, 10 grudnia 2010
groch z kapustą...

... czyli o tym co w ostatnim czasie. A w czasie tym głównie niechciejstwo panowało. Do wszystkiego. Do prac, działań, bycia, nie-bycia, rękodzieła wszelkiego. Tyle pozaczynanych prac i wszystkie smętnie w kąt rzucone. Najprzyjemniej jest usiąść w oknie i patrzeć. Na świat, na niebo w tym świecie, na zmrożone pory w ogródku. Na młodą trawkę o ironio wyrośniętą i zmarznietą i na wiewiórki oczywiście. Dobrze się tak siedzi i patrzy. Zdaje się, że nieco odmiennego zdania rodzina jest, ale wolno im. Zaniedbani karczemnie. Jakaś melancholia to chyba... Bezsiła okrutna. Żeby jednak nie było, że do imentu nic się nie dzieje, to dzieje się. Onegdaj Pisklaki pod czujnym okiem Kwoki pierniczki poczyniły:

DSCF7439

DSCF7441

Ze cztery dni w tył będzie. Zdjęcia bez artyzmu, w locie robione. Przerób małe mają godny. Praca furczała. Pierniczki pyyychotka. Doskonale twarde. Kruszeją w pudełkach. Ubywa ich z każdym dniem. A to mężowzięcie do kawki podbiera, a to młodziaki sprawdzają, czy już miękną. Przepis z internetu gdzieś. Bez jaja. Powtórkę zrobimy, może choć jedno dodać? Nic się nie znam. A może nie, skoro wyszło niebiańsko? Miodne, z odrobiną goryczki, mniam! W niedzielę, w wigilię św. Łucji  zdobienie piernikowych wyrobów. Niech już będzie całkiem świątecznie. Pieczenie pierniczków z dziećmi to cudna zabawa. Jeszcze pyszniejsza to obserwowanie  maluchów w działaniu, są tacy pomysłowi i jeszcze beztroscy... Wczoraj nad kominem usłuszeliśmy pierwsze dzwoneczki...

sobota, 04 grudnia 2010
i jest włóczkowa zagwostka

Chwyciło pod boki silno. Po sklepach biegam (dużo ich na wsi nie ma, ledwie dwa) i oglądam, dotykam. W składy wczytuję. Rozczapierzam. Wiekszość wełny lub mieszanki z wełnami - głównie peruwiańskie - zdatnie skręcone i ładnie się rozdzielaję. Póki co niecierpliwie chałupę przerzucam w poszukiwaniu zagubionych a przypomnianych kołkowatych drutów. W ramach oczywiście demolki przedświątecznej. Moje mówi, że na dnie szafy są... Oby. Niecierpliwie nosi mnie do chusty. A potem trudny wybór. To:

DSCF7426

DSCF7431

czy to?

DSCF7428

DSCF7430

Oba zestawy preferowane. W fioletach się noszę, oranże kocham pasyjnie. Brunetka odbarwiona. Znaczy kiedyś brzoskwiniowa, teraz jakaś niewyraźna. Czas kolorystyce nie służy...

Pozdrawiam gorącż i zyczę spokojnej, ciepłej niedzieli.

środa, 01 grudnia 2010
zmiana branży?

druty mi się śniły. Piękny to był sen. Co tam nitki, igły i krzyżyki. Druty i kosze włóczek. To jest to! Widzę siebie otuloną w dzianinę. A że tylko w wyobraźni? Sobie pomarzyć można! A na poważnie. Poszperałam, poszukałam, popatrzyłam takie parcie zagościło. I cUś zobaczyłam. Ze zgrozą. Moje oczka krzywe. Robię niefachowo. Tak się dziecięciem będący nauczyłam i tak zostanie, nie przekręcone. Za stara jestem na zmiany nawyków. Żeby jednak tak ręce wykrzywiać, to aż strach! I plątać nitkę na palcach paralitycznie? O:

DSCF7420

DSCF7421

Tu sposób nabierania pierwszych oczek na druty, się okazuje drut jeden.

DSCF7422

DSCF7423

Oczywiście, że i tak można. Wszak o efekt końcowy się rozchodzi. Niemniej patrzę w oniemieniu podziwem wypełnionym! I ze swoistym zachwytem też!

Kochane, dziękuję za zrozumienie  mego chciejstwa. Już teraz wiem. Aniu, zrozumiałam co z tymi oczkami. Pierwsza chusta będzie z "rozcięciem" na środku. W miarę wprawy może się zlikwiduje. Zastanawia mnie jeszcze tylko kilka zagadnień. Otóż co do jakości i eksploatacji włóczek przyjdzie dochodzić samemu. Jednak... pytania:

1. jaka jest różnica między drutami metalowymi a drewnianymi? Poza materiałem wykonania i ceną oczywiście!

2. Chusta preferuje druty na żyłce ze względu na długość żyłki łączącej patyki?

3. Jaki cud posiadają w sobie druty knitt-pro?

Zadje się że wsiąkam. Pozdrawiam gorąco i wdzięcznie!

wtorek, 30 listopada 2010
chwyciła za druty i co dalej?

DSCF7347

Dalej to nabyła takie coś z góry! lub dołu!

DSCF7336

Teraz się głowi co i jak. Ponoć tego się nie zapomina i pewnie nie, coś jednak z głowy wyskakuje. Oczka prawe, lewe się zrobi. Tylko całej reszty brak. Jakies 8 lat do czynienia nie było. Nie pamiętam wzorów, brak wyczucia w formie, nie potrafię wyliczyć konieczną ilość motków. Właściwości i opłacalności włoczek, tudzież ich zachowania. Krótko mówiąć pupa zbita i o poradę proszę. Chciałam chustę zrobić. Dużą, mgielną! Jeden motek jest. Chyba o kilka za mało.  Teraz dane techniczne:

8,5 dkg. Akryl (80%), wełna i moher po 10%. Sugerowane druty - 3. Piękny to melanżyk, acz nie w mojej kolorystyce. Nic to. Zrobiłam próbkę. Na drutach '5 zbyt ścisle. 30 rzędów w górę i 21 oczek daje próbny kwadrat. Na 5,5 to 20 w górę i 19 po szerokości.  Grubszych drutów nie mam.

Marnie to wyglada. Ręka wprawy nie ma. Zastanawiam się, ile potrzebuję tego cuda na wymarzoną chustę. Na jakich drutach robić i jak do wzoru podejść. Bez porady się nie obejdzie... Ślicznię prosze o pomoc i podpowiedzi. Wszelkie możliwe!

aaaa, czy to się nada? Czy nie przeopełznie w nitkowy sznurek? Teraz jest lekki meszek, z racji moherowej chyba, czy tak zostanie? Tabaka w rogu jestem. Pełna chęci, ale jednak tabaka!

poniedziałek, 29 listopada 2010
wciąż słonecznie...

Mało mnie jakoś ostatnio. To pewnie dobrze. Jesteśmy sobie domowo i cieszymy sobą. Zostały nam dane takie trzy rodzinne dni. Cudnie było. Troszkę wizyt, spotkań, wycieczek po okolicy. Dzieci wypełnione wrażeniami po uszy. O, na przykład jadły palcamy i nikt nie zwracał na to uwagi. Byliśmy na  pięknym spotkaniu. Kolacji z klimatem minionych lat.

DSCF7366

Dość minionych. Jakieś 250 lat lekką ręką licząc. Właściwie to nawet więcej. Epoka niemal pionierska. Potrawy szykowane wedle receptur z XVII wieku. Bez talerzy, sztućców, szklanek, z oblizywaniem i kosztowaniem, z pełnym luzem i rozmownym gwarem. Za napoje była tylko woda. A zostając w klimacie lat, wybraliśmy się na maleńki wypad do drugiej wsi. Tuż za miedzą natura wybrzuszyła się i wyskoczyła górkowato. Jedna pani urok w tym wypatrzyła i zakupiła małżonkowi kawałek ziemi. Ten gest docenił i chałupę postawił:

IMAG0450

IMAG0465

IMAG0514

Wysoka wieża z balkonem. Robi wrażenie. Nawet zachwyca. Ciekawe, czy ktoś z tego balkonu warkocze spuszczał...

Spokojnego i owocnego tygodnia życzę!

wtorek, 23 listopada 2010
coś z działu rękodzielnego...

W ramach ćwiczeń nad słabą wolą i dochodzenia do pionu się wzięłam i zabrałam za porzucone, acz całkowicie niewinne niczemu prace. Mozolnie to idzie i zdecydowanie pod górkę. Ale... Był wróblik na bucie, była cUś jak kiecusia. Jest utrefniona głowinka:

DSCF7358

Loczki jak się patrzy. Co prawda i liczko lekko jakby po trwałej było też. Trudno, musi zostać. Powiedzmy, że to taka moda nam nastała, ot i co!

DSCF7356

Dzidziuł jak wdać kieckę zadarł i z bronią wyraźnie na coś lub kogoś szarżuje... Szatka w nieładzie. Problem z kolorem. Najgorzej, gdy baba zdecydować się nie potrafi! Czy dać satynowe 321 (już raczej nie), czy matowe 666 (niby środek). A może 666 satynowe. Nitką pojedynczą czy podwójną? Czy od satyny nie będzie lepsza nić metalizowana, np. 321 (prawa strona). To zbyt ciemne, tamto za jasne. To za grube, tamto za chude. Idę dalej dumać... a całość i tak przypomina mi Susan Boyle...(taka mnie właśnie zachwyciła, gdy ze sceny schodziła, jeszcze mało popularna, a piękna w swej radosnej beztrosce i wirowaniu we własnych wymiarach!).

Pozdrawiam gorąco i samych radości życzę!

poniedziałek, 22 listopada 2010
i znów na sportowo...

Dużo emocji. Ostatni mecz w sezonie. Mecz nocą. Mecz z mrozem w tle.

DSCF7315

Na świecie ciemnica, że oko wykol, a nasze dziewczyny przyjechały na ostatnią swoją grę. Gra przy sztucznym świetle. Dla większości naszych panienek to pierwszy taki mecz. A jaka sensacja dla matki?! Stałam z rozdziawioną gębą i popadałam w zachwyt! Baardzo się podoba. Jasno, jasnowato. Widać co konieczne, reszta robi za malownicze tło. Nawet strachy zza siatki nieco mniej straszne. Cudność. I strasznie zimno. Mecz rozpoczął się o 19.00. Temperatura w granicach zera. Jeszcze raz - ok. 0 st.C! Panienki na rozgrzewce:

DSCF7307

Para bucha. Stopy marzną. Wszystkie zawodniczki w słusznych podskokach. Aż serce rośnie. Czuć solidną atmosferę. Rodzice w czapkach uszatkach, owinięci w koce udają, że są zachwyceni. I tylko jedna matka  z jednym ojcem w radosnych podskokach. Troszkę przesadzam. Tym razem u naszych było ożywienie i dziki doping!

DSCF7332

Walczyły jak lwice! Po dawce gorącej czekolady uznały, że świat jest piękny, przestało być zimno i dawaj szaleć po boisku! Kocham dziewczęcą piłkę nożną. Kocham te kozy na boisku i ciszę po meczu kocham też...

DSCF7316

ps. rośnie nam drugi zawodnik. Staś też pojechał kibicować siostrze. W trakcie uznał, że skoro nie może wejść na boisko z dziewczynami, to wypożyczył sobie piłkę i pognał na boisko sąsiednie. Był wszystkim. Przeciwnikiem była mama. To i głosu nie straciła, jeno dech. Albo tata. Młodzieniec ma wyczucie...

ps. robótkowo martwota. Pogoń za ogonem trwa. Nieco już mniejsza. Na pierwszy plan wysuwa się lizanie ran i skowyt w kącie... Będzie dobrze! Czego wszystkim odwiedzającym z całego serca życzę!

Zakładki:
1. tu spozieram
2. i tu
3. smaki i smaczki
4. druty
5. szycio-patchworki
6. inne
7. linki wszelkie śmietnikowe
Poczta: ulikop@gazeta.pl