RSS
piątek, 14 stycznia 2011
rozblokowana...

wisi i czeka na zmiłowanie, czyli działania dalsze. Chusta czeka. Uprana wymoszczona, zblokowana. Z wielgaśną dziurą na środku. Bez włosa, wychudzona. Lekko powiększona. Zdjęcia przed dziułaniami:

page2

Po działaniach:

page

Podoba mi się. Kolory przednie. Małż zachwycony, dzieciątka również. Zastanawiam się tylko, czy z powodu zaistniałego feleru godnym jest dać ją w prezencie. Stawiam na nie. Niech decyduje On. Straciła włos. Czy jeszcze odzyska? Te 10% moheru może się zlitują? Po blokowaniu uzyskała 10 cm na długości środka. Daje to marne 85 cm. Nie wiem, czy warto było aż tak wydłużać. Leciutka, 8,5 dkg. Cieplusia. Następna będzie inna. Teraz już wiem, co z tymi bokami. W czasie robienia wszystko wskazywało, że dół to będzie dół, a góra to góra. Życie spłatało psikusa. W dalszym ciagu nie potrafię rozkładać wzoru skomplikowanego. Ale to już kwestia wyobraźni przestrzennej. Duża przyjemność. Druty wciagają silno. W planach sweter dla syna i a la tunika dla córy. Zamarzył nam się melanż niebieskawy. Dezerteruję jednak. Wszak tył z przodem muszą się zgrywać, a na to nie mam cierpliwości. Chciało nam się włóczkę od chusty. To jednak wielka niewiadoma. Pewnie jest sposób, by robić przód z tyłem z jednego kłębka... Ślicznie dziękuję za wszelkie podpowiedzi i rady. Pozdrawiam cieplusio!

ps. sposób na deptanie znakomity! Anuś - dzięki! A ile przy tym zabawy!

czwartek, 13 stycznia 2011
alternatywne dumanie

Wczoraj dzidziuł mnie zapytał, co wolę: zimę czy lato? Rzecz oczywista, że zimę! Bywa dokuczliwa, ale zdecydowanie nie męczy upałami i potrafi być niezmiernie urokliwa. Bajkowa wręcz! Pewnie jestem w wyklętej mniejszości, ale nic nie poradzę - zima mnie zachwyca. Skrzypiący pod nogami śnieg, wieczorne szczypiące mrozy, spokojna biel. Nad moją chałupą jest piękne niebo. Niepowtarzalne. Pisałam o nim niejednokrotnie. Ale jest w nim coś, w jego kolorycie, co chciałoby się w siebie wchłonąć.

DSCF8084

Wczoraj znów sypnęło z lekka. Znów było odśnieżanie, zabawa szuflą i maszynką nawet. Sąsiad zanabył i z radością odpożycza. Cieszy się. Należy to uszanować i z ustrojstwem się męczyć. Tyle ludzkiej radości! Dzieci zachwycone.

DSCF8014

DSCF8033

Sypnęło, słonkiem roziskrzyło i zaczyna topnieć. Tu opady sporadyczne są. Ledwie kilka razy w sezonie, ale za to kiedy już się zdecydują, to zasypują świat konkretnie i skutecznie. I póki wiatrów nie ma, pięknie jest, a co....

DSCF8061

Pozdrawiam gorąco, śkrząco i słonecznie!

czwartek, 06 stycznia 2011
z druta zdjęte i co dalej?

Chusta skończona. Śliczna jest. Jak marzenie. Przerażająca czerń zniwelowała baby róż, co to aż po oczach raził. Miusia jest. Letko podgryza. Widać ma potrzebę. Cieplusia. Zarzucaona na ramiona upojnym ciepłem się rozlewala. Takim najwłaściwszym. W dłonie zimno, w nosa szczypie, a pleca kawałek i ramiona w błogim ciepełku. Dzieci zachwycone. Pierwszy raz widziały mamę z drutami w rencach i pierwszy raz widziały, tudzież macały drutową robótkę, tuliły. Radość dla wykonawcy nieprawdopodobna! Jest niestety i problem. Blokowanie. Niby popisane jest. Niby się to rozumie, ale....

  • Do wody to i płynu do płukania?
  • Spryskać tylko?
  • Parą wodną potraktować?

To włóczka sztuczna z prawdziwą. Akryl (80%) z wełną (10%) i moherem (10%). Czy znacznie się wydłuży i poszerzy? Marzyła się taka dłuuuga za zadek. Jest jaka jest. Pomierzę z rana, teraz problem z dokopaniem się do metra. Syn koniecznie potrzebował i zakopał w swych przepastnych skrzyniał pełnych wszyskiego...  Na ludzkie oko jakieś 70-75 cm długości ma. Chusta. Mało imponujące. Da się ja wyciągnąć? Oby!

Pozdrawiam gorąco. Wdzięcznie dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze!

poniedziałek, 03 stycznia 2011
Pierwsza praca w tym roku...

Chusta. Na drutach. Włóczka wcześniej prezentowana. W kłębku. Akryl z wełną. Robione na drutach nr 6. Robi się przyjemnie. Pomysł na wzór własny. Lekko nietrafiony. Ale to początki, zatem sama sobie wybaczam, mając jednocześnie nadzieję, że po blokowaniu (rozumiem, że to rozciągnięcie na stałe), chusta uczyni się bajecznie piękna. Co prawda mam leciuchne wątpliwości. Kolory cudne, ale ich zestawienie i intensywność troszkę zaskakują. Od bladego różu do niemal czerni.

DSCF7998

DSCF7999

Najpiękniejsze są przejścia od różu do brązu. Ten róż łamany, jeszcze nie jedno, a już nie drugie, tuż przy ciemnym. Kasiuk zapragną kamizelkę z tej włóczki. Myślę, że powinna być ładna. Robiona tylko na prawo i lewo, z ażurkowym rządkiem co jakiś, długi czas. Ważne, że pierwszy kot za płot!

niedziela, 02 stycznia 2011
Z nowym rokiem....

Nastąpił nam jaśniepanujący rok kolejny. Zwyczajowo jest to okazja do czynienia postanowień, rozpisywania planów na bliższe czy dalsze miesiące, deklaracji, obietnic. Plany jednak kierują się własną koleją rzeczy. Pragnienia spełnianią na odwertkę. To ja tylko z całego serca życzę, by ten rok był lepszy (jeśli ubiegły nie był wystarczająco dobry!). By troski precz odeszły, a uciecha weszła na scenę. Za uciechą grosik na spełnienie uciech. I takich przyziemnych życzeń troszkę, żeby zdrowie, dzieci, Mołże, radość, fason utrzymany itepe.... Alleluja i do przodu!

Małpio naśładując cudny pomysł Dany z Wieczorowej pory co to się tam u Niej pięknoty dzieją (mam nadzieję, że mi wybaczy, wszak dobre pomysła konieczność powielać!) pokazuję minionoroczne zmagania ze swym niechciejstwem, czyli odrobinę twórczości iglano-papierkowej. Włala:

page

page2

page3

page4

i kartki:

page

pageb

pagec

paged

ps. zauważam, że aniołek wciąż ma brakujące gwiazdki. Ależ wpadka. Do wykończenia kilka prac jeszcze zostało. Pokornie o zmiłowanie proszą. Się oczywiście doproszą. Miejmy nadzieję, że w tym jeszcze roku.

Pozdrawiam gorąco, ślicznie dziękuję za pamięć i życzenia i jeszcze raz samego dobra!

środa, 29 grudnia 2010
też bym tak chciała, czyli z życia wzięte...

...cudnej scenki byłam świadkiem. Rzecz miała się w sklepie. Takim kobylastym, z kasami. One sporadycznie wszystkie wespół otwarte. Pośpiech na plecach siedział, a tu pani rozmawia z... Nawet nie tak. Przy kasie stoi pani. Wiek 35-45. Patrzę i irytacja przechodzi w zainteresowanie, potem podziw. Co ta kobieta z twarzą robiła. Poezja. Patrzę na oną. Spozieram na kasę. W kasie on. Starszy. Troszke nieporadny. Sprawa rozbiła się o cenę. Rzekomo miały być obniżki, a ich nie było. Kobietka próbuje zbić cenę (wariatka jakaś). Całkiem twarzowa. Oczy niczym spodki i rzęsy od firanek. I jak ona temy oczkamy. To przymknie, to szeroko otworzy. Rzęsą zatrzepocze. Gałkami poprzewraca. Znów trzepot. Usteczka to w dziób, to na rościągnięcie. I znów oczka. A słodycz miodowa. Toż ona go kokietuje i flirtuje. Aż mnie jakaś wewnętrzna zawiść chwyciła. Bo to wszystko było jakieś takie pół-senne. Niczym kocica się przed kasjerem prężyła leniwie. Bez najmniejszego pośpiechu. Kolejka coraz dłuższa, a ta oczkami, rzęskami, dziobem. Paluszkiem grzywkę poprawi, usteczka znów wydmie, się przeciągnie, zamruga, oczkiem półprzymkniętym zarzuci. Zawiść, że ona tak potrafi, a ja nie. Kiedy się okazało, że nic nie wskóra, nagle z cuda wiedźmą się zrobiła. Złością pokrzywioną, już nie piękną. Szkaradną. A ja sobie przyobiecałam gorąco przed lustrem z wieczora poćwiczyć. A co. Może ona, może mogę i ja. Co prawda zdecydowanie nie po drodze mi w tym kierunku, acz sztuka była zachwycająca i też choć raz w życiu tak bym chciała, przeciągle i na trzepocie. sic!

ps. ćwiczyć wciąż zapominam...

wtorek, 28 grudnia 2010
święta, święta .... i tak aż do nowego roku

Prześlicznie dziękuję za życzenia świąteczne. Dziękuję pięknie za pamięć, za dobre słowo, za Waszą u mnie obecność! My wciąż w klimacie i lekkim rozleniwieniu. Po długich oczekiwaniach uraczyło wreszcie bielą najprawdziwszą. To już bardziej bajkowo być nie może! W nocy zasypało pół chałupy:

Wiatr wiał jak chciał. Tu nawiał, tam odwiał. Miejscami goła ziemia, bywało, że zasypało drzwi, z jakąś radosną psikusą najchętniej te po schodkach i w zakamarku. Dopełniło nam się wszystko. Cud za oknem. Cud w domku. W sercach, głowach. Dzieci szczęśliwe. Wybiegały na chwilę i wracały w rolach bałwanich. Wszystkie sąsiady z szuflami. Lubię takie obrazki. Mają w sobie i wspólnotę bliską i magię czarowną. Wsie w niebycie. Drogi główne chyba odśnieżone, ale kto je tam wie. Nasze osiedlowe ubite. Listowy jednak nie przybył, tudzież porządkowi z wielkim swoim wozem. Pięknie nam się zapowiada oczekiwanie na nowy rok. Śnieżnie, mroźnie i słonecznie. Spokojnie, niespiesznie, radośnie. Ach...

czwartek, 23 grudnia 2010
świątecznym brokacikiem sypię głowy...

DSCF7580

DSCF7589

Ostatnia w tym roku prezentacja prac ręcznych i najserdeczniejsze życzenia z tą choinką prawdziwą, pomarańczą zdobyczną, rękawiczką z jednym palcem, piernikowa chatką itepe...

Spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.

Niech magia świątecznych chwil towarzyszy Nam przez cały najbliższy rok!

sobota, 18 grudnia 2010
cud się stał!

Odblokowali mnie. Co prawda wciąż nie mam pojęcia co to domeny i pongi jakieś, ale komentarz się ukazał. Powrót do normalności na stałe, a może tylko chwilowo. Tego nikt nie wie. W każdym razie nastąpiło tzw. niewinnych ofiar blokowanie przez centrum dowodzenia. Jeden czy dwóch spamowało. Wykasowano wszystkich korzystających z tej samej domeny (!?). A skąd mam wiedzieć, z której piszę? To pytanie matołka do inteligentnych. Było, nie było - się mi nie podoba takie zachowanie. Zero kontaktów we własnej grupie, to chyba chore. Przyznaję, to pierwszy fiks ze strony bloxa. Przy następnym spakuję walizki. Za stara jestem na takie szarpaniny. Niespodzianki z minionego tygodnia nie są najmilsze, a człowiek to jednak lubi błogi spokój i wygodę.

Pozdrawiam gorąco. (na okoliczność nic już nie muszę i mogę bezstresowo szykować się do świąt, chyba zacznę znów haftować. Zaraz potem druty. Na warsztacie jeszcze kilka karteczek. Podziwiam ludzi, którzy pod wpływem stresu nabierają sił i rozpędu. Nawet czuję się lekko przez naturę oszukana. Też tak chcę! Nie zaś w norkę i na przeczekanie. A jak potem długo dochodzi się do równowagi. Tylko najbliższa rodzina to wie! Gdy matka miast działać, ucieka w świat fikcji literackiej nie zawsze udanej, tudzież w oknie zasiada i posągowo w niebyt się wpatrza...).

Miłej niedzieli życzę i dużo wewnętrznego ciepełka!

piątek, 17 grudnia 2010
jednak coś na tamborku

DSCF7364

W końcu to krzyżykowy blog. Pracami niciowymi winno się prezentować. Coś robię. W każdym razie jest na tapecie. Leży pod ręką i czeka na zmiłowanie. Może do świąt uda się ukończyć. Zdjęcie jakie jest każdy widzi, ale nie mam głowy i czasu. Pozdrawiam gorąco.

W odpowiedzi na komentarze: dziękuję za słowo pochwalnę. Kochane jesteście, nie ma co do tego wątpliwości! Wciąż mam zablokowany dostęp do pisania komentarzy. Cza będzie się na wyjaśnienia udać. Wygrzebałam już gdzie, zobaczymy, co się jaśniestanie. A może to sygnał, by adres zmienić?! o tym jednak sza...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 34
Zakładki:
1. tu spozieram
2. i tu
3. smaki i smaczki
4. druty
5. szycio-patchworki
6. inne
7. linki wszelkie śmietnikowe
Poczta: ulikop@gazeta.pl