RSS
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
odrobina historii

Zaczęło się u mnie niemrawo. Chwilkę temu zaledwie. Krzyżyki miały być formą terapii wyciszającej. Nagle znalazlam się w innym, nowym i dość nieprzyjaznym środowisku. Na domiar złego zajęcia dnia powszedniego okazały sie być wyjątkowo monotonne i silnie powtarzalne. Urozmaiceniem słodkim była dorastająca córa, ale zostawały jeszcze wieczory proszące sie o wypełnienie.  To je wypełniałam czym i bądź. Przede wszystkim nastąpiło zachłyśniecie cudami rąk jeszcze nie własnych. Papierowe kwiaty, modeliny - świetna zabawa z dzieckiem. I nagle... spłynęły xxx. Ależ to było odkrycie! Istny cud natury. I pierwszy mój cud:

czyż nie jest poradny? Robiłam go dobrze ponad 2 miesiące. Do tej pory jestem sentymentalnie dumna. Będzie jeszcze detal i koniecznie plecki. Poplątane iście artystycznie:

Co zaś najważniejsze, kierunek krzyżyków był luźnie dowolny. Jeden w prawo, drugi w lewo. Przy drugim  popełnionym obrazku zaczęło mnie to męczyć. Widać intuicja podpowidała, że coś jest nie tak, nie wiedziała tylko jak...

I drugie dzieło ręc mych. Robione ponad miesiąc tzw. cugiem, z kilkuletnią przerwą na dokończenie:

Jednemu biedakowi to się nawet szatka z lekka przydymiła... Czas swoje robi...

niedziela, 30 sierpnia 2009
i stało się...


natchniona siłami nie do końca czystymi tudzież namowami usilnymi przyjaciółki wirtualnej, sercu memu bliskiej a twórczo zakręconej, wzięłam byłam i zgrzeszyłam, czyli zakładam blog.

Niech się dzieje wola niebios! Co będzie to będzie. A co będzie, to się w praniu okaże. Sama nie wiem i ciekawa jestem bardzo.

Do tej pory popatrywałam, podczytywałam, niejednokrotnie piałam z zachwytu, podziwiałam i czciłam czołobitnie za talent i pomysły. W stany podniebne wprowadzała mnie po wielokroć mądrość i humor kobietek piszących, ciepło i miłość do świata, zaradność i szalona kreatywność - za co niski pokłon składam!

Jako przekorna przeciwniczka mód wszelkich łamię się teraz i ja. Głównie w celach chwalipuśnych, niestety; a to pracką nieporadną, a to widoczkiem zza okna, czasem dziecięciami, może i mężowzięciem, nie wykluczam i utyskiwania...

Zatem, koty za płoty i do następnego napisania.

Licząc nieśmiało na wyrozumiałość, zapraszam do wędrówek po moim myszulim światku...

Zakładki:
1. tu spozieram
2. i tu
3. smaki i smaczki
4. druty
5. szycio-patchworki
6. inne
7. linki wszelkie śmietnikowe
Poczta: ulikop@gazeta.pl