RSS
środa, 29 grudnia 2010
też bym tak chciała, czyli z życia wzięte...

...cudnej scenki byłam świadkiem. Rzecz miała się w sklepie. Takim kobylastym, z kasami. One sporadycznie wszystkie wespół otwarte. Pośpiech na plecach siedział, a tu pani rozmawia z... Nawet nie tak. Przy kasie stoi pani. Wiek 35-45. Patrzę i irytacja przechodzi w zainteresowanie, potem podziw. Co ta kobieta z twarzą robiła. Poezja. Patrzę na oną. Spozieram na kasę. W kasie on. Starszy. Troszke nieporadny. Sprawa rozbiła się o cenę. Rzekomo miały być obniżki, a ich nie było. Kobietka próbuje zbić cenę (wariatka jakaś). Całkiem twarzowa. Oczy niczym spodki i rzęsy od firanek. I jak ona temy oczkamy. To przymknie, to szeroko otworzy. Rzęsą zatrzepocze. Gałkami poprzewraca. Znów trzepot. Usteczka to w dziób, to na rościągnięcie. I znów oczka. A słodycz miodowa. Toż ona go kokietuje i flirtuje. Aż mnie jakaś wewnętrzna zawiść chwyciła. Bo to wszystko było jakieś takie pół-senne. Niczym kocica się przed kasjerem prężyła leniwie. Bez najmniejszego pośpiechu. Kolejka coraz dłuższa, a ta oczkami, rzęskami, dziobem. Paluszkiem grzywkę poprawi, usteczka znów wydmie, się przeciągnie, zamruga, oczkiem półprzymkniętym zarzuci. Zawiść, że ona tak potrafi, a ja nie. Kiedy się okazało, że nic nie wskóra, nagle z cuda wiedźmą się zrobiła. Złością pokrzywioną, już nie piękną. Szkaradną. A ja sobie przyobiecałam gorąco przed lustrem z wieczora poćwiczyć. A co. Może ona, może mogę i ja. Co prawda zdecydowanie nie po drodze mi w tym kierunku, acz sztuka była zachwycająca i też choć raz w życiu tak bym chciała, przeciągle i na trzepocie. sic!

ps. ćwiczyć wciąż zapominam...

wtorek, 28 grudnia 2010
święta, święta .... i tak aż do nowego roku

Prześlicznie dziękuję za życzenia świąteczne. Dziękuję pięknie za pamięć, za dobre słowo, za Waszą u mnie obecność! My wciąż w klimacie i lekkim rozleniwieniu. Po długich oczekiwaniach uraczyło wreszcie bielą najprawdziwszą. To już bardziej bajkowo być nie może! W nocy zasypało pół chałupy:

Wiatr wiał jak chciał. Tu nawiał, tam odwiał. Miejscami goła ziemia, bywało, że zasypało drzwi, z jakąś radosną psikusą najchętniej te po schodkach i w zakamarku. Dopełniło nam się wszystko. Cud za oknem. Cud w domku. W sercach, głowach. Dzieci szczęśliwe. Wybiegały na chwilę i wracały w rolach bałwanich. Wszystkie sąsiady z szuflami. Lubię takie obrazki. Mają w sobie i wspólnotę bliską i magię czarowną. Wsie w niebycie. Drogi główne chyba odśnieżone, ale kto je tam wie. Nasze osiedlowe ubite. Listowy jednak nie przybył, tudzież porządkowi z wielkim swoim wozem. Pięknie nam się zapowiada oczekiwanie na nowy rok. Śnieżnie, mroźnie i słonecznie. Spokojnie, niespiesznie, radośnie. Ach...

czwartek, 23 grudnia 2010
świątecznym brokacikiem sypię głowy...

DSCF7580

DSCF7589

Ostatnia w tym roku prezentacja prac ręcznych i najserdeczniejsze życzenia z tą choinką prawdziwą, pomarańczą zdobyczną, rękawiczką z jednym palcem, piernikowa chatką itepe...

Spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.

Niech magia świątecznych chwil towarzyszy Nam przez cały najbliższy rok!

sobota, 18 grudnia 2010
cud się stał!

Odblokowali mnie. Co prawda wciąż nie mam pojęcia co to domeny i pongi jakieś, ale komentarz się ukazał. Powrót do normalności na stałe, a może tylko chwilowo. Tego nikt nie wie. W każdym razie nastąpiło tzw. niewinnych ofiar blokowanie przez centrum dowodzenia. Jeden czy dwóch spamowało. Wykasowano wszystkich korzystających z tej samej domeny (!?). A skąd mam wiedzieć, z której piszę? To pytanie matołka do inteligentnych. Było, nie było - się mi nie podoba takie zachowanie. Zero kontaktów we własnej grupie, to chyba chore. Przyznaję, to pierwszy fiks ze strony bloxa. Przy następnym spakuję walizki. Za stara jestem na takie szarpaniny. Niespodzianki z minionego tygodnia nie są najmilsze, a człowiek to jednak lubi błogi spokój i wygodę.

Pozdrawiam gorąco. (na okoliczność nic już nie muszę i mogę bezstresowo szykować się do świąt, chyba zacznę znów haftować. Zaraz potem druty. Na warsztacie jeszcze kilka karteczek. Podziwiam ludzi, którzy pod wpływem stresu nabierają sił i rozpędu. Nawet czuję się lekko przez naturę oszukana. Też tak chcę! Nie zaś w norkę i na przeczekanie. A jak potem długo dochodzi się do równowagi. Tylko najbliższa rodzina to wie! Gdy matka miast działać, ucieka w świat fikcji literackiej nie zawsze udanej, tudzież w oknie zasiada i posągowo w niebyt się wpatrza...).

Miłej niedzieli życzę i dużo wewnętrznego ciepełka!

piątek, 17 grudnia 2010
jednak coś na tamborku

DSCF7364

W końcu to krzyżykowy blog. Pracami niciowymi winno się prezentować. Coś robię. W każdym razie jest na tapecie. Leży pod ręką i czeka na zmiłowanie. Może do świąt uda się ukończyć. Zdjęcie jakie jest każdy widzi, ale nie mam głowy i czasu. Pozdrawiam gorąco.

W odpowiedzi na komentarze: dziękuję za słowo pochwalnę. Kochane jesteście, nie ma co do tego wątpliwości! Wciąż mam zablokowany dostęp do pisania komentarzy. Cza będzie się na wyjaśnienia udać. Wygrzebałam już gdzie, zobaczymy, co się jaśniestanie. A może to sygnał, by adres zmienić?! o tym jednak sza...

czwartek, 16 grudnia 2010
druga transza...

DSCF7562

DSCF7548

DSCF7549

DSCF7561

DSCF7568

DSCF7570

DSCF7572

Mniej kolorowe, mniej udane, ale poszły w świat i może dobrze.

Problem powstał okrutny. Szef od bloga postanowił odciąć mnie od komentarzy. Że niby sama sobie tudzież inne mi barierkę wstawiłyśmy . W każdym razie pojawia się komunikat o zastrzeżonym IP. Trudno z maszyną walczyć, systemem i głupakiem. Póki co komentuję po wpisie - chwała niebiosom, że choć to się ukazują. Otóż najpierw odniesienie do Santa Lucii:

Miło mi, że eleborat się przydał. Dla mnie chyba najważniejszą wiadomością jest ta, że przygotowania do świąt rozpoczynamy dopiero z dniem św. Łucji,. Wcześniejsze mogą wywołać rozboje domowe - wedle wiedzy podhalańskiej! Szwecją jestem zafascynowana. Taki odchył - zimno, kanciato, prosto, ostre kąty, czyli wszystko co lubię i mroczno... Słabość taka, a ile w tym piękna? Ot, choćby Łucja i nie wymuszona chęć dzielenia się!

Rodzimy 13. grudnia pamiętam doskonale i staram się o nim nie myśleć, zwłaszcza w świetle tego co dzieje się teraz. Egoistycznie wypycham czarnoty z głowy.

Dziękuję za miłe słowo, mniej mnie w sercu rwie, gdy tak na zgliszcza swej pracy spozieram, oj ja bida nieporadna. Domki dzieckowe na focie są razem z wykonawcami.

I karteczkowo - szalenie wdzięczna jestem za każde pochlebne słowo. Odnoszę wrażenie, że pięknych kartek, lotnych i ulotnych nigdy nie stworzę, ale mając do wyboru własne siermiężne wytwory a to co sklepy tubylcze w okolicznych wsiach proponują - stawiam na domorosłe karteluchy. Z tyłu głowy czasem połomoce, że przy odrobinie szczęścia uda się coś nadkleić...

Pozdrawiam wdzięcznie i radośnie!

ps. Emilko - szalenie się cieszę, ze wreszcie spędzicie święta we włąsnym domku! Firaneczki cudne!

Dana - kolczyki miodzio! I zawieszka z choineczką czarująca i truskawa niebieska! Zachwycasz mnie!

wtorek, 14 grudnia 2010
Pierwsze karteczki

Baza taka sama. Identyczna rameczka. Różnica w wypełnieniu. Produkcja seryjna, prawie... Sztuczny śnieg, kropelki z "Glossy accents" i kleje z brokatem jako nowość u mnie...:

DSCF7445

DSCF7494

DSCF7538

DSCF7540

DSCF7537

DSCF7534

DSCF7458

DSCF7461

DSCF7469

DSCF7471

Zatem kolejny etap przygotowań świątecznych rozpoczęty...

poniedziałek, 13 grudnia 2010
Santa Lucia, santa Lucia

... tak 13 grudnia śpiewają w Szwecji dziewczynki przyodziane w białe szatki i w obowiązkowym wianku na głowie. Wianku z wplecionymi, zapalonymi świecami.

IMAG0575

13 grudnia to dzień świętej Łucji, patronki niewidomych i wszystkich tych, którym dobry wzrok potrzebny jest w pracy, m.in. szwaczek, krwacowych, a nawet pisarzy. Łucja, urodziła się ok. 281 w Syrakuzach na Sycylii, zm. 13 grudnia 304 tamże - dziewica i męczennica, święta kościoła katolickiego i prawosławnego.
Pochodziła z bogatej rzymskiej rodziny.
Wcześnie straciła ojca. Później zachorowała jej matka. Po pomoc w uzdrowiemiu udała się do  św. Agaty. Zdrowie mamy wymodliła. W zamian złożyła w tajemnicy śluby dozgonnej czystości. I tu się zaczął pech pięknej i mądrej dziewczyny. Została przyobiecana młodzianowi równie jak ona bogatemu, nawet urodziwemu, ale dumnemu i zawziętemu. W dobrej wierze zwierzyła się lubemu z sekretu. Ten wbrew oczekiwaniom poczuł się zdradzony i odrtącony. Zemścił się, donosząc władzom, że dziewczyna jest chrześcijanką. Zaaresztowana i torturowana Łucja odmówiła porzucenia swej wiary. Mocą wyroku miała być zamknięta w domu publicznym i zmuszona do prostytucji. Wtedy, by się oszpecić, wydłubała sobie oczy. Została ścięta mając 23 lata. Rzecz działa się za panowania Dioklecjana. Dziś jest patronką Toledo i rodzimych Syrakuz. Acz najsilniej kojarzona jest z protestancką Szwecją. To tam do dziś dnia obchodzone jest piękne święto. Święto światła. I chyba tylko tyle ma wspólnego z Łucją (lux lucis z łaciny oznacza światło). Bowiem szwedzka "święta Łucja" nawiązuje nie tylko do źródłosłowu imienia Lucia ale i do pogańskiej tradycji przezwyciężania sił ciemności. Obyczaj świętowania tego dnia przywędrował z północnych Niemiec. Historycy twierdzą, że 13 grudnia rozpoczynał się post bożonarodzeniowy, w związku z tym, przed świtem urządzano bardzo sute, ostatnie przed świetami śniadania, którym patronowała właśnie Łucja. "Świętą Łucją" w rodzinie zostawała najstarsza córka (ale to już w wieku XIX), ubrana na biało, w wianku z zapalonymi świecami, budziła rodziców, śpiewając tradycyjną włoską piosenkę "Santa Lucia", podając kawę, czerwone grzane wino i pszenne, specjalne na tę okazję przygotowywane, kruche ciasteczka z rodzynkami i szafranem, tudzież pierniczki.

.DSCF7487

Później roznosiło się bułeczki i inne smakołyki ubogim. To święto niemal narodowe. Z pięknymi pochodami ulicami miast. Z zastępem dziewczynek i przewodzącej im " św. Łucji", z płonącym wiankiem na głowie, niącącej światło i nadzieję! Dziewczynki wędrują do szpitali, domów starców, przedszkoli. Wszędzie tam, gdzie czeka się na "światło", uśmiech, podarek i chwilkę uwagi. I koniecznie należy obdarować ciasteczkiem! To początek przygotowań do najpiękniejszych świąt!

W Polsce święta czczona była zabobonnie głównie na Podhalu, gdzie uważano, że od Łucji na wschodzie przestaje ubywać dnia (a tylko na zachodzie skraca się on jeszcze do 21 grudnia), zatem dzień świętej Łucji był porą graniczną, sprzyjającą czarom i mocom nieczystym. Dlatego okadzano tego dnia dom i obejście, pieczono placki z zielem, które podawano zwierzętom, aby czarownice podczas długiej nocy nie mogły wyrządzać szkód.
Z 13. grudnia związany był też zwyczaj przepowiadania pogody na cały następny rok. Każdy z dwunastu dni, jakie pozostały do świąt, przynosił pogodę dla kolejnych miesięcy nadchodzącego roku. Czyżby zapowiadała nam się piękna śnieżna zima?

My na okoliczność święta Łucji wybraliśmy się na zbiorowe rozpoczęcie przygotowań do Bożego Narodzenia. Od czego się zaczęło? Od szykowania piernikowych domków. O la, nie jest to takie proste! Moje maluchy radziły sobie doskonale:

IMAG0547

Mąż wygrał konkurs na szybkość w budowie. Się wie, w końcu nie bez powodu inżynierem budownictwa jest! Śmigała Mu robota, aż miło. Metodycznie i skutecznie. Cholibka, nawet zaprawę wiedział, którą brać:

IMAG0553

Moja padła niczym Kafka Franc:

IMAG0543

Sezon rozpoczęty, cudna niedziela, masa radości i śmiechu. Dzieci w zachwycie. Mam nadzieję, że w taki magiczny, lekko baśniowy sposób wstąpimy w świąteczny czas. Maluchy nie myślą o prezentach, nie czekają na nie usilnie, same przygotowują Święta. Czy to nie jest piękne?!

Pozdrawiam gorąco, życząc spokojnego acz owocnego niezabieganego tygodnia!

piątek, 10 grudnia 2010
groch z kapustą...

... czyli o tym co w ostatnim czasie. A w czasie tym głównie niechciejstwo panowało. Do wszystkiego. Do prac, działań, bycia, nie-bycia, rękodzieła wszelkiego. Tyle pozaczynanych prac i wszystkie smętnie w kąt rzucone. Najprzyjemniej jest usiąść w oknie i patrzeć. Na świat, na niebo w tym świecie, na zmrożone pory w ogródku. Na młodą trawkę o ironio wyrośniętą i zmarznietą i na wiewiórki oczywiście. Dobrze się tak siedzi i patrzy. Zdaje się, że nieco odmiennego zdania rodzina jest, ale wolno im. Zaniedbani karczemnie. Jakaś melancholia to chyba... Bezsiła okrutna. Żeby jednak nie było, że do imentu nic się nie dzieje, to dzieje się. Onegdaj Pisklaki pod czujnym okiem Kwoki pierniczki poczyniły:

DSCF7439

DSCF7441

Ze cztery dni w tył będzie. Zdjęcia bez artyzmu, w locie robione. Przerób małe mają godny. Praca furczała. Pierniczki pyyychotka. Doskonale twarde. Kruszeją w pudełkach. Ubywa ich z każdym dniem. A to mężowzięcie do kawki podbiera, a to młodziaki sprawdzają, czy już miękną. Przepis z internetu gdzieś. Bez jaja. Powtórkę zrobimy, może choć jedno dodać? Nic się nie znam. A może nie, skoro wyszło niebiańsko? Miodne, z odrobiną goryczki, mniam! W niedzielę, w wigilię św. Łucji  zdobienie piernikowych wyrobów. Niech już będzie całkiem świątecznie. Pieczenie pierniczków z dziećmi to cudna zabawa. Jeszcze pyszniejsza to obserwowanie  maluchów w działaniu, są tacy pomysłowi i jeszcze beztroscy... Wczoraj nad kominem usłuszeliśmy pierwsze dzwoneczki...

sobota, 04 grudnia 2010
i jest włóczkowa zagwostka

Chwyciło pod boki silno. Po sklepach biegam (dużo ich na wsi nie ma, ledwie dwa) i oglądam, dotykam. W składy wczytuję. Rozczapierzam. Wiekszość wełny lub mieszanki z wełnami - głównie peruwiańskie - zdatnie skręcone i ładnie się rozdzielaję. Póki co niecierpliwie chałupę przerzucam w poszukiwaniu zagubionych a przypomnianych kołkowatych drutów. W ramach oczywiście demolki przedświątecznej. Moje mówi, że na dnie szafy są... Oby. Niecierpliwie nosi mnie do chusty. A potem trudny wybór. To:

DSCF7426

DSCF7431

czy to?

DSCF7428

DSCF7430

Oba zestawy preferowane. W fioletach się noszę, oranże kocham pasyjnie. Brunetka odbarwiona. Znaczy kiedyś brzoskwiniowa, teraz jakaś niewyraźna. Czas kolorystyce nie służy...

Pozdrawiam gorącż i zyczę spokojnej, ciepłej niedzieli.

 
1 , 2
Zakładki:
1. tu spozieram
2. i tu
3. smaki i smaczki
4. druty
5. szycio-patchworki
6. inne
7. linki wszelkie śmietnikowe
Poczta: ulikop@gazeta.pl