RSS
czwartek, 31 grudnia 2009
WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE W NOWYM LEPSZYM 2010 ROKU

wtorek, 29 grudnia 2009
motyli byt...

Tak mnie jakoś poświątecznie wzięło na rozmyślania i dumania. Za oknem wiosna wietrzna, że głowę chce urwać, ale słonecznie i w zaciszu nawet ciepło. Po świętach niemal śladu nie ma. Prezenty oswojone, dziecięcie nawet do cna wykorzystane. Lodówka pusta. Pełna to i przed uroczystościami nie byłą, ale teraz dodatkowo świeci niczym. Chałupka obgarnięta codziennością i tylko wspomnienie błogiego leniwienia się pozostało. Na spacery z racji wiatrów jakoś chęci brak. Mężowzięcie za mamoną śmiga, zatem dziennie jest nieobecny, czereda w postaci dwóch nieletnich rozwydrzonych po domu się rozbija (czasem sąsiedzkie przyjdą). Odwykłam. Za robótką ręczną mnie niesie. Na choinki kolejne, poniewczasie mam chęć przemożną. Od lat czekają. Tylko przyduże one. Takie na płachtę gazetową. Przyjdzie w świat pojechać i  kanwy '18 zakupić. Choć sztuki dwie. Myślę więc sobie, na co to przyszło. Z ukochanej, solidnej, porządnej '14 rezygnuję. A wyrzuty posiadam, gdyż '18 spodobała się, swą delikatnością, zwiewnością. Z tego wniosek płynie jeden - nie warto się zastrzegać, jakoby nigdy, przenigdy i za skarby świata... Już tak kilka razy miałam, tu duża dygresja się wkradnie.... Pierwszy raz przy narodzeniu Kataśki. Uparłam się pieluchę tetrową używać. Że zdrowsza, naturalna i co mi tam. Jakie pranie, gotowanie i prasowanie!? Starsze psiapsióły mogły, to i ja mogę. Zakupiłam ilość należną i może 3-4 razy przyszło z niechęcią wykorzystać. Peany pochwalne na rzecz sztucznego majtka wyśpiewuję do tych pór. Drugi raz drastycznie się zastrzegałam przy wyborze: manualna skrzynia biegów czy automatyczna. Oczywiście z powodów pod górkę maniacko lubię i z wysiłkiem, obstawiałam ręczną. Niech mnie teraz ktoś  do maszyny z manualną zarazą wsadzi. Czem i prędzej wyskoczę. Że niby moc ma większa i inne tam techniczne bzdety. A wolna rączka jedna  i nóżka nie starcza za podstawowy argument? Inna sprawa, że już z tą wajchą przekładaną na boczki to nie potrafię. To po co się głupia upierałam?! Ostatni pamiętliwy raz upór wykazałam przy rozmiarze oczek na kanwie. Teraz w klatkę z piersią się biję: '18 jest do przejścia, nawet potrafi zauroczyć! I mam na nią chęć! Póki co jednak, czyli póki maoletnich w maszynę nie zapakuję i po nabycie nie pojadę, pozostaje odrobina nic-nie-robienia. Prześladuje mnie wizja taka o:


A pomyśleć, że witką brzozową się było, tyczką grochową. Przy wybujałym wzroście niedobór w kilkogramie. Cóż to były za słodkie czasy... Pracka docelowo na torbę ze sprzętem niby sportowym (szmatki na gimnastyki wszelkie) ma pójść, lekko ku przestrodze i na wzbudzenie uśmiechu. Póki co jednak, ku ostrzeżeniu wisi vis-a-vis oczu mych w sypialni i gromko zakrzykuje "strzeż się!" A jest czego. Różnica w nas tylko taka że: różowości nie-trawienne, hamburgery tyż nie, na obcasie nogi łamię, dawno pazur zrobiony nie był, potrzeby brak, włos zdecydowanie silnie czarniawy i kolczyków niet, nawet tych w dolnych partiach... Wzór motyli uzyskany dzięki uprzejmości Kasi! To chyba niestety mam o czym poświątecznie rozmyślać...

niedziela, 27 grudnia 2009
Święta, święta i....

... już po. Długo szły, delikatnie odchodzą. Obyło się bez upadków. Nie zabrakło wzlotów, tych najpiękniejszych, dziecięcych. Było tak, jak być  powinno. Spokojne, z lekka leniwe, nieco senne, wyciszająco. Płynęliśmy sobie przez te kilka dni i odpoczywali. Kolędowo. Choinka mieniąca cudnie pachnie, nastrój wciąż wisi w powietrzu. Dobrze nam i aż nie chce się wracać do codzienności. Bajkowo było, śnieżnie. Świat za oknem rozjaśniony bielą. Zaspy na całe... 15 centymetrów. Nocą mróz skrzypiący. Jak na obrazkach. Nawet dwa bałwany udało się wyprodukować. Niestety ostatnią nocką kapnęło deszczem. Z wielgaśnego, regularnego, męskiego bałwana jednego zrobiło się to:

... czapka spadła, miotła się obsuwa, nos zamieszkał na brzuchu. Skurczony biedaczek i zmizerniały nieszcześnie, a taki wielgachny i dostojny był, wypaśny taki; drugi rozpłynięty, jakoś samoistnie, cichutko. Z zimy puchatej zrobiła się wiosna. Słonko promienne, trawka zielona i w powietrzu takie coś, że za koszyczek chce się chwytać. Ciepełko silne. Tu i tam krótki rękawek się widziało. Też urokliwie...

ps. ślicznie dziekuję za życzenia i pamięć i oby nam w nowym roku jeszcze lepiej było niż w mijającym...

sobota, 26 grudnia 2009
choinkowe wybory

Zakończyły się prace nad SAL-owymi choinkami. Teraz przyjdzie wybrać tę jedyną. Nie jest to łatwe, oj nie jest!

Wybieramy do 30 grudnia.

O TU!

Choinki są piękne i niepowtarzalne, podobnie jak ich autorki. Pomysłowe i zaskakujące. Przecudne!  Zachwycające! Czarujące!

Wygranymi są wszystkie uczestniczki zabawy, ale ponieważ jest przygotowany laur pozłacany, to i wręczyć go trzeba i należy.

Gorąco zachęcam do oglądania i głosowanie. Miłej zabawy życzę!

A jest co w zachwycie oglądać!


... moja choineczka poza konkursem jest. Oprawiona po terminie, nie wystawiona na czas. Wisi sobie teraz na ścianie i to moja nagroda. Dlatego tym bardziej peany pochwalne wyśpiewuję i zachęcam do zabawy i westchnień nad tymi pracami, które dziewczyny z takim zapałem  wykonały. Wszystkie prace i te wystawione, i tylko ukończone są do wglądu na stronie SAL-owej i wsztystkie one potrafią w oniemienie wprawić, a ich historie jakie zacne, czasem nawet z lekka burzliwe...

Niski pokłon ślę!

czwartek, 24 grudnia 2009
niedziela, 20 grudnia 2009
bombka 3

 

 

sobota, 19 grudnia 2009
bombka 2

... bez światła, z pomroką i zapowiedzią śnieżną za oknem, kolejna bombkowata w melanżu:

 

piątek, 18 grudnia 2009
kurcgalopkiem po sklepach

Każdego roku obiecuję sobie i każdego roku słowa nie dotrzymuję. Tym razem do stróżowania nakłoniłam mężowzięcie. W przyszłym roku zakupy prezentowe robię w październiku. Cała resztę do Mikołaja. Żarełko do mrożenia tydzień przed Świętem, reszta jak bóh da!. Czemu bowiem mam biegać jak ta głupowata i szukać pomysłowych podarków dla dziecków swych i obcych?! Denerwować się, przeciskać w tłumie, nogi męczyć i duszę. Nigdy więcej! No, i półki już prawie puste, a tyle ciekawego dobra było...

Jutro choinka, dekoracje okołowyględne, wewnętrzne już są, Pierwszy błysk, pierożki i pierniczki , w niedzielę sama nie wiem, w poniedziałek ostatnie nabłyszczanie i od wtorku w bąbelkach  i  papilocie. Ta, co by w wigilijną wieczerze jak z reklamy wejść. Wyelegancona, nie styrana, uśmiechnięta, po hamerykańsku. Nie wiem tylko, kto potem te zastawy nieliczne będzie mył, zbierał i inne tam takie, wszak panna Lodzia będzie mieć wychodne. Co się jednak myśleniem trudzić przed czasem. Się zobaczy....

Lejdiku, nie ma tak łatwo, jak się spokojnie na literach zasiąść nie chce. Chyba jakoś tak jest, że jedni mają na bieganego, inni wręcz inaczej... Pocieszę Cię tylko kobietko, że nasze Święta w 4 sztuki są. To i przygotowań specjalnych nie ma. Wigilię przygotowuje kulinarnie mężowzięcie, to tym bardziej staram się spokój zachować. Jak polamentuję, to i dla swojego spokoju sprzątać pomoże. Kto bowiem lepiej zrobi jak mistrz. Chce się wykazać, to po co bronić?... Ale presję czuję i ona obezwładnia. To już nie wiem, kto ma spokojniej...

Z powodu mało i co ostatnie dwa dni robię rękodzielnie, wyciągam z szuflady kolejne maleństwo dla podtrzymania klimatu, o:


... czyż nie zrobiło sie klimatycznie?!

czwartek, 17 grudnia 2009
i echem rozniesie się chór

Dziś starsze dziecko będzie miało koncert. Koncert w szkole swej podstawowej. Koncert śpiewany, grupowy. Już to przeżywam. Niby nic, a cieszy i oko i ucho i duszę. Dziś klasy młodsze: 1, 2 i 3. Wespół-zespól przybędą na salę gimnastyczną, ustawią się na stopniach i pośpiewają. Piosenki świąteczne. Każdego roku te same. Zmienia się tylko nauczyciel prowadzący i "piętro" na ławce. Dziecki wyjątkowo ładnie ubrane. Dziewczynki obowiązkowo białe bluzeczki i czarne spódniczki (o spodniach mowy nie ma), chłopcy spodnie mogą mieć. I śpiewają. A serce rośnie. I wzrusza się, choć prywatnego dziecka prawie nie widać. I nastrój jest i wszystko takie inne. Takie z duszą.  No, i miło na elegancko ubrane dziecki popatrzec. W warunkach normalnych od normy silnie one odstają. Uciekam napawać się...


wtorek, 15 grudnia 2009
a co to froterka?

Lejdiku, miej Ty litość nade mną! Jaka froterka, jakie pastowanie?! Się zwyczajnie szmatą przejedzie i cyt! Ania dobrze rzecze - na kanapy błogie lenistwo odczyniać. Noga w wyżyny, książka w dłoń i chwila odpoczynku. A znalazłam cudowność, perełeczkę wręcz. Grudzińskiego Gustawa rozkoszne bajania o kulturze. Czyli rzecz idealna na ten czas! Potem zasłużone, dłuuugaśne spanko i delikatny powrót do życia. Jutro. Dziś jeszcze nie. Bunt ogłosiłam. "ClininG serwis" będzie od soboty. Się odkurzy, przemyje z grubsza. Mebli przesuwać nie będę. Okna przetrze, framugi troszkę porządniej. Firany, zasłony zmieni, pościele we wzorki, książki na półkach w jako takim porządku ustawi, selekcję makulatury poczyni i już! Jakoś nie mam  potrzeby, by mi przednioty na baczność stały. Dla mnie przygotowania świąteczne to czynienie zapachu i klimatu. Kiedy korzenne wonie się rozniosą, a dołączą pomarańcze - już są święta. Jutro jeszcze ostatnie zakupy - mam nadzieję przeżyjć! Chyba dziwak jestem - bieganie po sklepach bardzo mnie stresuje. Wejść, zakupić i wyjść. To całe oglądanie, przymierzanie, celebrowanie, brrr. Spokój, luz, to jest to! Dlatego cieszę się z ukończenia choiny. Choć wiem, że pozawalałam kilka innych ważnych spraw. W biust się uderze i pójdę żyć dalej. Z dzieckami czas dom dekorować, wciągać je w przygotowania (ciasta - sztuk jedna, pierogi, ozdoby, uśmiech. Kartki wysłane, ale prezentowe paczuszki niestety pójdą dopiero po świętach. Sumienie dusi, dlatego się tłumaczę. Ale czy świat się wstrząśnie?! mam nadzieję, że nie i że troszkę ucieszy i za jakiś czas.... Jak bowiem powiadał mój świętej pamięci Promotor: "...w życiu są znacznie ważniejsze sprawy do przeżycia (załatwienia) niż najważniejszy nawet obowiązek...!" Dlatego nic nie robię, nie rzucam się już więcej na słońce, motyka poszła w kąt. Od lat obiecuję sobie, że kolejne święta będą leniwe, może to właśnie te...

Kobietki, dziękuję Wam, że jesteście i że jesteście takie kochane!

 

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
1. tu spozieram
2. i tu
3. smaki i smaczki
4. druty
5. szycio-patchworki
6. inne
7. linki wszelkie śmietnikowe
Poczta: ulikop@gazeta.pl