RSS
wtorek, 30 listopada 2010
chwyciła za druty i co dalej?

DSCF7347

Dalej to nabyła takie coś z góry! lub dołu!

DSCF7336

Teraz się głowi co i jak. Ponoć tego się nie zapomina i pewnie nie, coś jednak z głowy wyskakuje. Oczka prawe, lewe się zrobi. Tylko całej reszty brak. Jakies 8 lat do czynienia nie było. Nie pamiętam wzorów, brak wyczucia w formie, nie potrafię wyliczyć konieczną ilość motków. Właściwości i opłacalności włoczek, tudzież ich zachowania. Krótko mówiąć pupa zbita i o poradę proszę. Chciałam chustę zrobić. Dużą, mgielną! Jeden motek jest. Chyba o kilka za mało.  Teraz dane techniczne:

8,5 dkg. Akryl (80%), wełna i moher po 10%. Sugerowane druty - 3. Piękny to melanżyk, acz nie w mojej kolorystyce. Nic to. Zrobiłam próbkę. Na drutach '5 zbyt ścisle. 30 rzędów w górę i 21 oczek daje próbny kwadrat. Na 5,5 to 20 w górę i 19 po szerokości.  Grubszych drutów nie mam.

Marnie to wyglada. Ręka wprawy nie ma. Zastanawiam się, ile potrzebuję tego cuda na wymarzoną chustę. Na jakich drutach robić i jak do wzoru podejść. Bez porady się nie obejdzie... Ślicznię prosze o pomoc i podpowiedzi. Wszelkie możliwe!

aaaa, czy to się nada? Czy nie przeopełznie w nitkowy sznurek? Teraz jest lekki meszek, z racji moherowej chyba, czy tak zostanie? Tabaka w rogu jestem. Pełna chęci, ale jednak tabaka!

poniedziałek, 29 listopada 2010
wciąż słonecznie...

Mało mnie jakoś ostatnio. To pewnie dobrze. Jesteśmy sobie domowo i cieszymy sobą. Zostały nam dane takie trzy rodzinne dni. Cudnie było. Troszkę wizyt, spotkań, wycieczek po okolicy. Dzieci wypełnione wrażeniami po uszy. O, na przykład jadły palcamy i nikt nie zwracał na to uwagi. Byliśmy na  pięknym spotkaniu. Kolacji z klimatem minionych lat.

DSCF7366

Dość minionych. Jakieś 250 lat lekką ręką licząc. Właściwie to nawet więcej. Epoka niemal pionierska. Potrawy szykowane wedle receptur z XVII wieku. Bez talerzy, sztućców, szklanek, z oblizywaniem i kosztowaniem, z pełnym luzem i rozmownym gwarem. Za napoje była tylko woda. A zostając w klimacie lat, wybraliśmy się na maleńki wypad do drugiej wsi. Tuż za miedzą natura wybrzuszyła się i wyskoczyła górkowato. Jedna pani urok w tym wypatrzyła i zakupiła małżonkowi kawałek ziemi. Ten gest docenił i chałupę postawił:

IMAG0450

IMAG0465

IMAG0514

Wysoka wieża z balkonem. Robi wrażenie. Nawet zachwyca. Ciekawe, czy ktoś z tego balkonu warkocze spuszczał...

Spokojnego i owocnego tygodnia życzę!

wtorek, 23 listopada 2010
coś z działu rękodzielnego...

W ramach ćwiczeń nad słabą wolą i dochodzenia do pionu się wzięłam i zabrałam za porzucone, acz całkowicie niewinne niczemu prace. Mozolnie to idzie i zdecydowanie pod górkę. Ale... Był wróblik na bucie, była cUś jak kiecusia. Jest utrefniona głowinka:

DSCF7358

Loczki jak się patrzy. Co prawda i liczko lekko jakby po trwałej było też. Trudno, musi zostać. Powiedzmy, że to taka moda nam nastała, ot i co!

DSCF7356

Dzidziuł jak wdać kieckę zadarł i z bronią wyraźnie na coś lub kogoś szarżuje... Szatka w nieładzie. Problem z kolorem. Najgorzej, gdy baba zdecydować się nie potrafi! Czy dać satynowe 321 (już raczej nie), czy matowe 666 (niby środek). A może 666 satynowe. Nitką pojedynczą czy podwójną? Czy od satyny nie będzie lepsza nić metalizowana, np. 321 (prawa strona). To zbyt ciemne, tamto za jasne. To za grube, tamto za chude. Idę dalej dumać... a całość i tak przypomina mi Susan Boyle...(taka mnie właśnie zachwyciła, gdy ze sceny schodziła, jeszcze mało popularna, a piękna w swej radosnej beztrosce i wirowaniu we własnych wymiarach!).

Pozdrawiam gorąco i samych radości życzę!

poniedziałek, 22 listopada 2010
i znów na sportowo...

Dużo emocji. Ostatni mecz w sezonie. Mecz nocą. Mecz z mrozem w tle.

DSCF7315

Na świecie ciemnica, że oko wykol, a nasze dziewczyny przyjechały na ostatnią swoją grę. Gra przy sztucznym świetle. Dla większości naszych panienek to pierwszy taki mecz. A jaka sensacja dla matki?! Stałam z rozdziawioną gębą i popadałam w zachwyt! Baardzo się podoba. Jasno, jasnowato. Widać co konieczne, reszta robi za malownicze tło. Nawet strachy zza siatki nieco mniej straszne. Cudność. I strasznie zimno. Mecz rozpoczął się o 19.00. Temperatura w granicach zera. Jeszcze raz - ok. 0 st.C! Panienki na rozgrzewce:

DSCF7307

Para bucha. Stopy marzną. Wszystkie zawodniczki w słusznych podskokach. Aż serce rośnie. Czuć solidną atmosferę. Rodzice w czapkach uszatkach, owinięci w koce udają, że są zachwyceni. I tylko jedna matka  z jednym ojcem w radosnych podskokach. Troszkę przesadzam. Tym razem u naszych było ożywienie i dziki doping!

DSCF7332

Walczyły jak lwice! Po dawce gorącej czekolady uznały, że świat jest piękny, przestało być zimno i dawaj szaleć po boisku! Kocham dziewczęcą piłkę nożną. Kocham te kozy na boisku i ciszę po meczu kocham też...

DSCF7316

ps. rośnie nam drugi zawodnik. Staś też pojechał kibicować siostrze. W trakcie uznał, że skoro nie może wejść na boisko z dziewczynami, to wypożyczył sobie piłkę i pognał na boisko sąsiednie. Był wszystkim. Przeciwnikiem była mama. To i głosu nie straciła, jeno dech. Albo tata. Młodzieniec ma wyczucie...

ps. robótkowo martwota. Pogoń za ogonem trwa. Nieco już mniejsza. Na pierwszy plan wysuwa się lizanie ran i skowyt w kącie... Będzie dobrze! Czego wszystkim odwiedzającym z całego serca życzę!

poniedziałek, 15 listopada 2010
pilne zapytanie mulinkowe!

Kochane i złote, powstał problem i tylko Wy możecie pomóc!

Dawny numer 439 z palety DMC, to obecnie co?

Ponoć zaszły zmiany. Z osobistych zbiorów ten kolor był i wyszedł. Nie wiem do czego porównać, a potrzebny jest bardzo! Ślicznie proszę o pomoc!

niedziela, 07 listopada 2010
i wyłoniło się to...

DSCF7123

Poczyniłam też pierwsze próby zapełnienia "rozetkowych" kwadracików. Kolor choć z połyskiem i śliczny, okazuje się być zdecydowanie zbyt ciemny. Cza pruć i szukać zamiennika, mulinki kilka tonów jaśniejszej, niestety już matowej. Najbliższy tydzień to będzie pogoń za własnym ogonem. Nie przewiduję znacznych postępów w pracach, niestety. Rano jeszcze się nie da hafcić, wieczorkiem już nie. Ot, takie życie, któż go nie zna... Dla wszystkich wahających się przed lnem czy płótniem - próbujcie dziewczyny, koniecznie! To miód i malyna, nie praca. Rozkosz! Przejście na kanwę jest jak przejście z całkiem wygodnego autka na traktor i to bez budki w dżdżysty listopadowy dzień! Owszem, początkowo płótno wymaga większej koncentracji, ale już po kilku minutach włącza się ukryty zmysł. Dziurek może się i nie widzi, je się wyczuwa. To jest fantastyczne!

Ślicznie dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze. Jak zwykle jesteście niemożliwie kochane! Pozdrawiam gorąco wszystkich odwiedzających, komentujących, zainteresowanych! Spokojnego tygodnia życzę z całego serca i zdrowego!

piątek, 05 listopada 2010
a to niespodzianka...

Światem zawładnęły deszcze, pierwsze na mojej wsi szarugi, cudne mgły poranne i niestety przymrozki. Tak było jeszcze wczoraj, acz dopiero od przed-przedwczoraj. A dziś taki oto widoczek ukazał się ludzkim okom:

DSCF7042

co by wątpliwości nie było, zbliżenie jeszcze większe:

DSCF7048

Najprawdziwsza pszczółka na chryzantemie usiadła. Puszysta, włochata, z pyłkiem kwietnym na odnóżach. Piękna, acz chyba jednak lekko zaspana, nieco niemrawa. Kto ja tam jednak wie, może w ferworze pracy była? Zachwyciła mnie. Nie wiedzieć czemu, uznałam, że jesień to czas bez komarów, much wszelakich i pszczół. A tu niespodzianka... Jakież ona ma piękne skrzydełka! Ubrana w kubraczek mięciusi, wyglancowana, sama przyjemność obserwacyjna. Kiedyś pszczółki też popełniłam. Nawet trzy, i fruwające, o:

DSCF7095

Ps. Słodkie moje, bardzo Wam dziekuję za wszystkie miłe słowa, za doping, zainteresowanie i kibicowanie zmaganiom płóciennym. Edytko - warto spróbować. Wciąga niemożliwie! Aneczko - tak bardzo się niepokoiłam. Mam nadzieję, że wszystkie sprawy w miarę możliwści układają się u Ciebie łagodnie i delikatnie! Kasieńko - Ty lepiej dziewczyno śpij, wszak między innymi od tego noce są!

Pozdrowienia ślę gorące, słoneczne, kolorowe, w delikatnym liści szeleście!

czwartek, 04 listopada 2010
odsłona pośrodowa...

DSCF7112

Środa minęła. Niestety nie udało się porobić zbyt dużo. Życie i jego proza stanęły murem i okoniem. Ledwie godzinka przyjemności hafciarskiej. Wciąga silnie. Półtno jest urocze i magiczne. Zielona mulina, zielona ciemna, zwyczajowo wychudzona. Czyni prześwity. To mnie uspokoiło i utwierdziło, że wszystko jest jak należy. Kolejna odsłona chyba dopiero w niedzielę. Tak mało czasu na robótki...

Pozdrawiam gorąco i słonecznie!

poniedziałek, 01 listopada 2010
i poszło...

Wyglada tak, jak widać. Pierwsza praca na płótnie. Posłuchałam mądrych podpowiedzi mądrych i doświadczonych kobiet i ruszyłam. Niewiele tego, gdyż i światła za dnia coraz mniej. Przy lampie nie widzę "okienek". Kolejne podejście w środę. Robi sie przednio. Jestem chyba zachwycona. Chyba, gdyż do pełnego szczęścia brakuje dobrego wzroku. To jednak przypadłość wiekowa, konieczna do oswoienia, nie marudzenia. Fragment pracy świątecznej. Dziewczyny - DZIĘKUJĘ!

Zakładki:
1. tu spozieram
2. i tu
3. smaki i smaczki
4. druty
5. szycio-patchworki
6. inne
7. linki wszelkie śmietnikowe
Poczta: ulikop@gazeta.pl