Blog > Komentarze do wpisu
Odpowiadam na pytania

To ja jestem i tam i tu. Działania na dwa fronty. Blogger się nawrócił, ale posta zeżarło. Dokładniej zaś jest część, ta do ostatniej aktualizacji zapisywanej, lekko mniej niż połowa. Sama nie wiem, mozolić się znów, dopisywać czego brakuje czy zostawić i zapomnieć. Grzebać w zdjęciach. Ich od mrówki. I dawnych komentarzy nie będzie. Kurczak pieczony... Dzięki Ani z Pieguchowa wiem już co i jak ze zdjęciami. Do tych pór z fotoforum wgrywałam owszem, ale opcją dodaj zdjęcie. A tu proszę, sposób prosty jak drut. Linkiem go. Sprawdziłam, oczywiście działa! Aż się zaskoczyłam. Że sobie do tej pory tak życie utrudniałam, aż dziw. Niestety jednak, do Bloggera zdążyłam się przyzwyczaić. I ma w ten oto sposób osiołek problem gigant. Cholibka wie co tam ciągnie, ale niestety ciągnie. Tu zaś co sobie przy pisaniu w boczek spojrzę, to aż serce rośnie. Tyle odwiedzin. Tam ledwie 5 na dzień, tu setuchna aż miło. No, ego prywatne nasycenie czuje. Próżność wypełniona po brzeg. Tak mu dobrze, rozłożyście, kontentnie. Tam w boczku każdy nowy wpis widzę, tu tylko milusich Bloxowych. Na całościowe przeglądanie dużo czasu schodzi. Za to zastukam do każdego. Pieron jasny. Nie miała baba kłopotu, założyła sobie drugiego bloga. Chyba jednak poproszę wszystkich zainteresowanych do przejścia tam. Tu się anonsuję. Lubię bowiem gości. Taka towarzyska dusza, a tam jeszczy bym sobie popróbowała, potestowała. Z komentarzami na tamtą, bloggerową, działkę nigdy problemów nie miałam. Pięknie się wpisywało. Przekierowało aż miło na blog. W Bloggerze pootwierałam wszelkie możliwe furtki, by swoboda w komentowaniu była. Tylko że link bloggerowski nie przekierowuje bezpośrednio na blog. Troszkę zamieszałam... Na inne takie okienko przerzuca, co to strata czasu jest. Dla wszystkich użytkowników. Gdyby dało się to zmienić, naprowadzić, tak na ludzką normalność, to chyba jednak póki i co w Myszulowy świat się wybieram, na dłuższą stancję.... W sierpniu na Bloxie 2 latka stukną (-ły były by). Raz tylko problem był kilkudniowy. Ze względu na miejsce zamieszkania. Każdy broni się jak może i potrafi. Ofiary muszą być. Kto wie, czy zdjęcia tu i nieczynność tam to również podobny problem. Znaczyć to może o pechowości...

Dla odmniany, myszka zaczyna okoniem stawać. Nie wykluczam, że wstępne problemy z Bloxem to jej sptrawak i ew. synoka, któren to lubi przypadkowo matce w komputerku coś nacisnąć i ustawienia zmienić. Twierdząc rozsądnie, że tak już czasem musi być i nic się nie stało. A że stało to już inna sprawa...

Ej, człowiek to jednak wikła się w problemiki...

Buziale ogromne ślę i proszę jednak o wbicie nowego adresu.

paś!

piątek, 13 maja 2011, ulikop

Polecane wpisy

  • o kolejnym wpisie za pośrednictwem...

    Kursuję między dwoma blogami. Nie miała baba kłopotu, założyła se bloga. Ania Wyszkoni nadal poprawia nastrój. Taka wiosenna jest. Jak to za oknem. Swołocz nada

  • A co tam...

    Walka moja nierówna jest. Nie ma co tego kryć. Raz - z jednej strony gamoń techniczny, czyli osobisty człowiek ludzki. Z drugiej - bezduszna, nierozumna maszyna

  • poskarżeństwo

    od kilku dni blox równy jest dla mnie kłopotom. Zaparł się był, ktoś lub coś i nie chce wklejać zdjęć. Z techniką jestem silnie na bakier. Jeśli następują zmian

Komentarze
myszszeczkunia
2011/05/18 18:50:13
Zapraszam do wspólnej zabawy w wyszywanie wesołych myszek:)
-
2014/01/28 15:22:05
Ciekawy tok myślenia, choć wytłumaczenie z dziećmi ma sens. Mój kumpel wypełniał PIT 37 przez internet (jakimś programem czy coś) i syn chcąc pograć w grę usunął mu to, co ten przez ileś godzin tam wpisywał.